W interesie mieszkańców, czy dewelopera? [AUDIO/FOTO]

Za wysokie budynki, za blisko prywatnych działek, a przy tym zbyt mało zieleni. Ponad trzy godziny trwała dyskusja mieszkańców z wyszkowskimi urzędnikami na temat projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który obejmuje m.in. ulicę Komisji Edukacji Narodowej i Szpitalną, gdzie na blisko 10 ha ma powstać osiedle budynków wielorodzinnych o wysokości do 8 kondygnacji. To czwarte publiczne wyłożenie planu. Mieszkańcy w tej sprawie wielokrotnie składali wnioski z uwagami, pod jednym z nich podpisało się ponad 160 osób.

Projekt Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Wyszkowa dla wybranych działek położonych przy ulicach: 11 Listopada, Pułtuskiej, Generała Józefa Sowińskiego, Ratuszowej, Komisji Edukacji Narodowej, Szpitalnej, Zapole, Złotych Kłosów, 3 Maja oraz Alei Róż budzi kontrowersje wśród mieszkańców. Głównym tematem sporu jest obszar między ulicą Szpitalną a Komisji Edukacji Narodowej, gdzie planuje się stworzenie osiedla budynków wielorodzinnych o wysokości do 8 kondygnacji. Mieszkańcy wielokrotnie składali już wnioski z uwagami dotyczącymi propozycji tej zabudowy. Dotyczyły one nie tylko wysokości budynków, ale też zmiany odległości między nimi a prywatnymi działkami, czy planowaną dopuszczalną powierzchnią biologicznie czynną na tym terenie.

– Nie uwzględniono uwagi dotyczącej odsunięcia budynku od granicy działki o 1,5 metra. Wnioskowaliśmy, żeby pozostało jak do tej pory, czyli 3 metry – napominała Monika Ciskowska. Naczelnik wydziału zagospodarowania przestrzennego i gospodarki nieruchomościami w Urzędzie Miejskim Iwona Kozon odpowiedziała, że „jest to zapis z rozporządzenia wojewody, a nie można w dokumentach prawa miejscowego powtarzać akty prawa wyższego, czyli rozporządzeń, dlatego uwaga nie została uwzględniona”.

– Jaka jest intencja tych zmian? – pytali mieszkańcy. Naczelnik podkreśliła, że jest to zapis obowiązujący we wszystkich planach. To standardowy zapis. Nie jest to zapis, który jest tylko i wyłącznie w tym planie. Od momentu zmiany rozporządzenia dotyczącego warunków technicznych taki zapis musi być przy działkach szerszych niż 16 metrów. Na działkach do 16 metrów budynek można realizować na granicy bez zapisu w planie – mówiła i zachęcała do składania kolejnych wniosków, które zostaną poddane analizie.

Następna uwaga dotyczyła wysokości budynków przy ul. Złotych Kłosów, które mają sięgać do 12 metrów, choć aktualnie dopuszczalne jest 10 metrów – Czy zdaje sobie pani sprawę, że 12 metrów to wysokość budynku czterokondygnacyjnego? – pytała pani Monika. Naczelnik zaznaczyła, że „ta uwaga nie została uwzględniona dla polepszenia parametrów. Ponadto tam będą dwie kondygnacje. 12 metrów jest to wysokość z kominami, a obecny plan nie obejmuje kominów”. Jak dodała Małgorzata BajowskaZgodnie z warunkami technicznymi komin dymowy, czyli ten najbardziej niebezpieczny, jeśli chodzi o kwestię zapalenia poszycia dachu powinien być wysunięty od kalenicy 30 cm, czyli mówimy o jakimś takim dostosowaniu, że budynki będą miały 10,5 metra, a nie 12. Tutaj idziemy o 2 metry wyżej, czyli w związku z tym mogą powstać po prostu wysokie budynki, które będą inaczej zacieniać nasze działki zajęte już przez zabudowę niską. W większości tam są budynki albo z poddaszem użytkowym albo parterowym. 12 metrów to naprawdę wysokość nadto.  

O powierzchnię biologicznie czynną pytała Katarzyna DąbrowskaDlaczego Urząd Miejski wykazuje się nadgorliwością, jeżeli właściciel działki czy inwestor wnosi o jedną zmianę, to urząd przy okazji zmienia kolejne, mówię na przykład o obniżeniu parametrów powierzchni biologicznie czynnej, czy podwyższeniu wysokości budynków. Jeżeli już mamy ten teren, gdzie jest te 50% terenów zielonych, to dlaczego obniżamy do 20-30%. W jakim celu jest to obniżane?

– Zostało to obniżone na wniosek właściciela działki – odpowiedziała Iwona Kozon

– Ale nie musimy się na wszystko zgadzać – podkreśliła pani Katarzyna i jak podkreśliła – Trąbią o tym media codziennie, jaki wpływ ma zieleń, że ogranicza zalania w przypadku ulew, ogranicza suszę, do tego według statystyk obniża wystąpienie chorób psychicznych. Kto dba o interesy miasta i mieszkańców? My, którzy wnosimy o to, żeby te 50% pozostało, czy miasto, które je obniża. Jak odpowiedziała naczelnik „W zależności od składanych wniosków i parametrów zabudowy i intensywności jest też uwzględniany wniosek o zmiany powierzchni biologicznie czynnej albo o zwiększenie intensywności zabudowy. Wnioskodawca o to poprosił przedstawiając to w swoim założeniu”.

Wymianę spostrzeżeń podsumował Piotr Płochocki – W momencie kiedy my po raz dziesiąty słyszymy od pani, że „proszę złożyć uwagę”, czy że „istnieje jakaś  procedura” – my to wiemy, ale my tę okoliczność w jakiej się tutaj spotykamy chcemy wykorzystać do tego, żeby po prostu jako od człowieka dowiedzieć się o co chodzi. W momencie kiedy się nie dowiadujemy i dostajemy zbywające odpowiedzi, to zaczynamy na głos dochodzić intencji. Dla nas, widoczne jak na dłoni staje się takie podejrzenie, że miasto nie działa w interesie publicznym, tylko jawnie taką politykę przestrzenna prowadzi, żeby sprzedawać działki z pewną obietnicą „my i tak ci zmienimy ten plan i wtedy ta działka będzie jeszcze więcej warta”. To może nie być prawda, ale to jest dla nas wniosek jawny i oczywisty – mówił i jak zaapelował – Wy powinniście nie polepszać warunki inwestycyjne, co wspomniała pani naczelnik na początku, ale je optymalizować, uwzględniając uwagi mieszkańców – dodał zaznaczając, że urzędnik powinien z dobrej woli pomóc mieszkańcom tworzyć wnioski z uwagami o odpowiedniej treści.

– Państwo z nami się bawią w kotka i w myszkę. My możemy w nieskończoność, co już powiedzieliśmy, składać różne wnioski. Państwo liczycie na to, że my się zmęczymy. Ale może się okazać, że się nie zmęczymy – podkreśliła Elżbieta Kluczyńska. Naczelnik wskazała jednak, że na wniosek mieszkańców uwzględniono już odsunięcie linii wysokiej zabudowy od tej istniejącej. Pozostawiono 4 kondygnacje, jak w obowiązującym planie, w dalszej odległości ma być 6 kondygnacji, a na jednym z obszarów będzie 8 kondygnacji. Jednak mieszkańcy zgadzają się maksymalnie na zabudowę 5-kondygnacjyjną. Głos w tej sprawie zabrał również Krzysztof Godleś, przedstawiciel właściciela działek –To jest nasz teren i mamy prawo go kształtować. Mamy profesjonalne analizy planistyczne. Tam będzie osiedle, z którego cale nasze miasto będzie dumne. Wydaje mi się, że właściciel ma największe prawo do tego, co tam może powstać. Rząd wprowadził ustawę, która ma na celu zwiększyć możliwości mieszkaniowe w kraju i dzięki tej ustawie możliwości dewelopera zostały znacznie zwiększone. My chcemy iść w tym kierunku, żeby umożliwić powstanie większej ilości mieszkań, żeby młode małżeństwa mogły iść na swoje. To będzie nowoczesne osiedle. Deweloperzy budują na małych działeczkach, a my chcemy zrobić kompleksowe osiedle – mówił i jak dodał – mamy prawo walczyć o możliwość wykorzystania tego gruntu, jesteśmy przekonani że 8 kondygnacji na całym tym terenie jest możliwe i można by było tam stworzyć bardzo dobre osiedle na tej podstawie, ale w wyniku państwa wniosków urząd nam ograniczył te możliwości do bardzo małego skraweczka, który stanowi jakieś 5% całego terenu. Państwo nam ograniczyli możliwość korzystania z własnego terenu – podkreślił.

Do obecnego na sali burmistrza w tej kwestii zwrócił się Andrzej SawickiJest tyle terenów w Wyszkowie, że można to trochę wypośrodkować. Zróbmy to panie burmistrzu jakoś tak rozsądnie – zaproponował. Pan jest szefem naszych szefów, pan już tyle kadencji pełni, ma pan doświadczenie w różnych dziedzinach. Zachowajmy złoty środek. Niech panowie sobie budują, ale rozsądnie. Jest mnóstwo terenów tam do oczyszczalni. Jeżeli teraz zabudujemy to wszystko… przecież to trzeba nową instalację gazową, wodociągową, a samochody? Rano i popołudniu nie da się jeździć po mieście, a jak skupimy 16 tysięcy mieszkańców na tym terenie, to ja nie wiem…

Burmistrz Grzegorz Nowosielski zwrócił uwagę, by nie ograniczać się, a pozwolić na rozwój możliwości miasta – Dzisiaj dużo takich państwa protestów, wniosków, żeby coś ograniczyć jest na zasadzie obawy. Nie możemy zaprzestać się rozwijać (…) Niebezpieczne jest rozlewanie się miasta. Nikt nie oczekuje, że bloki będziemy stawiać w Lucynowie, czy Gulczewie, bo tam nie będzie chętnych. Nie bądźmy egoistyczni w tym sensie, że jak już my mamy swój wymarzony dom, to nic w sąsiedztwie nie może powstać – apelował przekonując dobrą komunikacją tego terenu ze względu m.in. na bliskość drogi krajowej i obwodnicy śródmiejskiej.

Ponad trzygodzinna dyskusja i  próba dojścia do porozumienia między wnioskującymi a urzędnikami nie zakończyła się powodzeniem. Mieszkańcy zapowiedzieli, że dalej będą składać uwagi do tego projektu, na co mają czas do 15 lipca.

MG

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *