Od narkomana do mistrza świata. Wywiad z Jerzym Górskim [AUDIO]

Z uzależnienia od narkotyków do nałogu sportowego. Jerzy Górski triathlonowy mistrz świata spotkał się wczoraj (23.10) z mieszkańcami Wyszkowa. Przez 14 lat był narkomanem, ale jak podkreśla – nigdy na nic nie jest za późno. W swoich pierwszych zawodach startował w koszulce Monaru, to tam odkrył swoje zacięcie sportowe. Dziś mistrz świata jest motywatorem dla wielu uzależnionych. Wywiad ze sportowcem znajduje się pod tekstem.

Projekcją filmu „Najlepszy” rozpoczęło się spotkanie mistrza świata w triathlonie Jerzego Górskiego z młodzieżą z wyszkowskich szkół oraz podopiecznych Monaru. „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego, twórcy m.in. filmu „Bogowie” to historia życia Jerzego Górskiego, który dzięki pobytowi w ośrodku odwykowym stanął na podium Double Ironman w Stanach Zjednoczonych, gdzie zdobył tytuł mistrza świata. Jest też bohaterem książki „Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą” autorstwa Łukasza Grassa. Jak mówi o sobie w rozmowie z Wyszków24.pl – zawsze chciał być najlepszy w tym, co robi tylko kierunek działań się zmienił – od najlepszego narkomana po najlepszego sportowca.

Jerzy Górski jest przykładem na to, że nigdy na nic nie jest za późno. Mając 30 lat nauczył się pływać, zaczął też pasjonować się bieganiem i jazdą na rowerze – co w połączeniu dało starty w zawodach triathlonowych – Ja nigdy nie ukrywałem kim byłem, że jestem pacjentem Monaru, tam rozpocząłem też naukę. Poszedłem do ogólniaka wieczorowego. Najpierw miałem gdzieś szkołę, ale później to się zmieniło – opowiadał na spotkaniu. Początki Górskiego w sporcie nie były łatwe, niejednokrotnie od najbliższego środowiska słyszał „weź się za leczenie, jesteś narkomanem”, jednak im więcej miał sukcesów na koncie, tym zdobywał większy szacunek. Jak podkreśla – to wyznaczony cel pozwolił mu na wspinanie się coraz wyżej. Ciągła determinacja pozwoliła też na odnajdywanie rozwiązań w każdej sytuacji, jak np. kiedy podczas jednego z najtrudniejszych biegów na świecie na 161 km, tzw. „biegu śmierci”  rozciął buty, które uwierały go w stopy – wszystko po to by za wszelką cenę ukończyć zawody, co udało mu się w 28 godzin. W tym samym roku zdobył mistrzostwo świata w podwójnym Ironmanie pokonując dystans 7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze i 84 km biegu w czasie 24 godzin, 47 minut i 46 sekund.

Jednak głównym celem sportowca były Hawaje i zawody Ultraman, czyli 10 kilometrów pływania, 421 jazdy na rowerze i podwójny maraton, w sumie 515 km. Jednak w czasue swojej najlepszej formy sportowej uległ poważnemu wypadkowi. Kiedy jechał na rowerze został potrącony przez samochód. Skutek – połamane szczęki, złamany obojczyk i łopatka, obrzęk mózgu, uszkodzone końcówki nerwowe, niedowład ręki i nogi, ponadto 4 dni w śpiączce, amnezja wsteczna i 25% trwała utrata zdrowia. Ale i to nie powstrzymało Jerzego. Po 9 miesiącach leczenia zdecydował się na zrealizowanie swojego marzenia i jako pierwszy Polak zakwalifikował się do Ultramana. Choć był jednym z ostatnich zawodników na mecie, to po raz kolejny udowodnił, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych.

– Możemy być tym kim chcemy, tylko trzeba coś z tym zrobić. To samo nie przyjdzie. Nigdy nie jest za późno. Tylko my w głowie mamy, że nam nie wypada, to są bzdury. To te osoby, które mówią nam, że nie wypada, że nie damy rady, to one właśnie by nie potrafiły sobie poradzić, nie my. Nie wierzcie w to, że czegoś nie możemy. Kiedy mnie dotyka problem, to staram się jak najszybciej go rozwiązać. Włącza mi się coś takiego, że tu i teraz chciałbym to zmienić. Wtedy robie to najlepiej, jak potrafię. Gdybym mógł cofnąć czas, to nic bym nie zmienił w mojej historii – podsumował sportowiec na spotkaniu. 

Jerzy Górski wciąż jest aktywny fizycznie, choć zdrowie nie pozwala mu już na treningi zbyt obciążające serce to systematycznie pływa bezwysiłkowo, a także biega, ale w wolniejszym tempie. Ponadto jest trenerem, organizatorem sportowych imprez, komentatorem oraz motywatorem dla wielu uzależnionych. Podczas spotkania w Wyszkowie na scenę zaprosił kilka osób, każdą z nich zapytał o cel w życiu. Po krótkim wywiadzie okazało się, że wszyscy mają jakieś pasje i marzenia, czy to uczeń jednej z wyszkowskich szkół, czy pacjent Monaru. Każdego z osobna zachęcał do podejmowania pierwszego kroku, niezależnie od sytuacji. My również mieliśmy okazję porozmawiać ze sportowcem. Wywiad można odsłuchać klikając w poniższy plik:

 

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *