Demokracja na oko

Wyobraźmy sobie współczesny parlament, w którym większość głosowań odbywa przez podniesienie ręki, a prowadzący obrady wzrokowo stwierdza większość. Tempo jest tak szybkie, a liczba ustaw i poprawek do przegłosowania w takiej ilości, że prawie nikt z posłów nie nadąża. Wielu więc po pewnym czasie odpuszcza tę gimnastykę i nie sili się na podniesienie ręki. Prowadzącemu obrady to nie przeszkadza, gdyż często nawet nie podnosi oczu w kierunku sali plenarnej by stwierdzić wynik, a mimo to głosowania są przyjmowane jako ważne i obowiązujące. Brzmi jak fragment dystopijnej komedii? To niestety zwykła codzienność w Parlamencie Europejskim.

Pod koniec listopada w Brukseli miała miejsce prezentacja raportu „Praworządność proceduralna w Parlamencie Europejskim”, który na zlecenie posła Dobromira Sośnierza został przygotowany przez Fundację Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego przy współpracy z ekspertami Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Eksperci pod redakcją naukową dra Tomasza Zycha przeanalizowali głosowania bieżącej kadencji PE, pod kątem zasad, tempa głosowania i tłumaczenia, frekwencji posłów oraz liczby procedowanych dokumentów.

Z ponad 80-stronicowego opracowania dowiadujemy się m.in, że średni czas głosowania nad pojedynczą poprawką, wraz z jej odczytaniem przez przewodniczącego trwa 4,5 sekundy. Stwierdzony w tym czasie “optycznie” przez przewodniczącego wynik głosowania często nie jest zgodny z wolą posłów. W sytuacji spornej, każdy parlamentarzysta ma prawo zażądać powtórki metodą elektroniczną. Najczęściej wątpliwości pojawiają się przy niewielkiej różnicy głosów. Jednak zdarzają się rażące błędy. Na przykład 25 października 2017 podczas głosowania Poprawki nr 817 w sprawie projektu budżetu UE przewodniczący stwierdza, że poprawkę odrzucono, a po sprawdzeniu elektronicznym okazało się, że została przyjęta większością aż 320 głosów.

Po analizie statystyk okazuje się, że im szybciej prowadzonej jest głosowanie, tym rzadziej pada żądanie o sprawdzenie. Przy tempie 200-250 głosowań na godzinę, sprawdzanych w ten sposób jest 10% wyników, a przy tempie 450 głosowań na godzinę – tylko 2%. “Co więcej, w pierwszym przypadku 35% tych powtórzonych głosowań daje wynik odwrotny do oceny “na oko”, a przy najszybszych głosowaniach – mniej niż 22%” – Zauważa Sośnierz. Ile niewłaściwie przegłosowanych poprawek uchwalono – tego nie wiadomo.

Dobromir Sośnierz objął mandat europosła w miejsce rezygnującego Janusza Korwin-Mikkego w marcu 2018. Świeżo upieczony poseł przeżył zdumienie, kiedy przekonał się w jaki sposób w Parlamencie Europejskim uchwalane jest prawo. Instytucja, która poucza cały świat o zasadach demokracji powinna mieć przecież najwyższe standardy demokratyczne swoich procedur. Dlaczego w PE nie jest stosowane we wszystkich głosowaniach metoda elektroniczna, jak np. ma to miejsce w polskim sejmie? Jedną z przyczyn może być ogromna liczba procedowanych aktów. Jak dowiadujemy się z raportu liczba ta przekracza możliwości poznawcze jednego człowieka, a nawet kilku osób. Poseł, którzy chciałby przeczytać w październiku wszystkie dokumenty związane tylko z pracami komisji musiałby zapoznać się z 908 stronami dziennie. Do tego dochodzą jeszcze m.in. dokumenty związane z posiedzeniami plenarnymi, stanowiska rady, uchwalone już akty czy liczne analizy dostępne dla posłów.

Na prezentacji raportu obecni byli liczni przedstawiciele mediów, a także autor niniejszego artykułu. Załączamy treść raportu formie dokumentu pdf. Zachęcam do zapoznania się z także filmem posła Sośnierza nakręconym w siedzibie Europarlemantu w Brukseli poruszającym tę tematykę https://www.youtube.com/watch?v=lzigiPUXNzI.

Tomasz Ponichtera

Raport: PPwPE_28.11.2018

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *